22.04.2011

Projekt – Rewolucja Amerykańska

Lub „Wojna o niepodległość Stanów Zjednoczonych”, jeśli ktoś woli. Nie ukrywam, że zacząłem ten projekt, skuszony przepięknymi figurkami Pendrakena. Dalej zaczynają się schody. Nie wiem, czy będzie to ciekawe. To dziwna wojna, nie do końca mam jeszcze wizję, jak ją zrobić. Nie wiem też, jakie jednostki pomalować. Z Brytyjczyków będę miał kilka batalionów liniowej piechoty, w tym na pewno 23 pułk (Welch Fusiliers) i batalion Szkotów (ale w spodniach) oraz po batalionie grenadierów i lekkiej piechoty, oraz brygadę gwardii. Do tego Hesi – po dwa bataliony grenadierów i muszkieterów oraz jegrzy. No i oczywiście Amerykanie, tylu ilu będzie potrzeba by stworzyć silnego przeciwnika dla Brytyjczyków. Troszeczkę mam już pomalowane, ale jeszcze nie postawione na podstawki. Zdecydowałem, że jednostki dostosuję do systemu British Grenadier.

Project – American Revolution
I started this project solely because of beautiful Pendraken figures, made by best 10mm sculptor – “Clibinarium”. I’m still not convinced that I will have fun gaming it. It’s weird war. I don’t even know which units to paint. Certainly I will do some British line, including Welch Fusiliers and Scots (in trews), battalion of grenadiers and light bobs and brigade of Guards. On top of this I will have some Hessians – two battalions of both grenadiers and musketeers and, of course - some jaegers. Americans will be painted as needed to create the opposite force. I’ve already painted some figures, but they need to be based. I’ve decided to base them according to British Grenadier rules.

20.04.2011

Artyleria w wojnie secesyjnej

Dalszy ciąg analizy "Battle tactics ..." Griffitha. Kilka ciekawych wniosków na temat artylerii.
Po pierwsze liczebność: Jak pisze Griffith, na wschodzie nasycenie artylerią osiągało 3-4 działa na tysiąc ludzi w armii Unii i ponad 4 na tysiąc u Konfederatów, przy czym około 2/3 dział unijnych było gwintowanych, a u przeciwnika było dokładnie na odwrót. Na zachodzie obie strony osiągnęły nasycenie około 2 luf na tysiąc ludzi. Bardzo przydatne informacje, szczególnie jeśli planuje się zrobienie "iluśtam" figurek do tego okresu. 
Co do wykorzystania artylerii, to niewiele nowego - artyleria skuteczniejsza jest w obronie niż w ataku, ze względu na bliski dystans prowadzenia ognia. Najbardziej cenione były 12-funtowe Napoleony, strzelające kartaczami, natomiast działa gwintowane nadawały się najlepiej do prowadzenia pojedynków artyleryjskich. 
Dużo ciekawsze informacje dotyczą strat wśród artylerzystów. Griffith twierdzi, że straty baterii bardzo rzadko przekraczały 30% obsługi, nawet w przypadku wielogodzinnych walk na pierwszej linii, połączonych z odpieraniem ataków piechoty. Co więcej - nawet utrata 50-60% ludzi (co się niekiedy zdarzało) nie przeszkadzała w wystrzelaniu całej amunicji. Wynikałoby z tego, że znajdująca się pod ostrzałem bateria nie powinna tracić siły ognia stopniowo, ale albo skokowo (przy bezpośrednim trafieniu w działo), albo wycofywać się (być "uciszana"), co nie ma związku ze stratami, ale bardziej z natężeniem ognia, sytuacją taktyczną i morale jednostki. Innymi słowy nie należy liczyć strat obsługi, ale straty dział - rozmontowanych przez pociski przeciwnika lub pozostawionych na pozycji wskutek niemożności wycofania. To ważny wniosek. Postaram się go zapamiętać.

14.04.2011

Projekt - wojna secesyjna

Postanowiłem zabrać się do dużego projektu - wojny secesyjnej w 10 mm. Mam do zrobienia 60 podstawek Unii i 50 podstawek Konfederacji, plus artyleria i wyższe dowództwo. Każda podstawka piechoty będzie symbolizowała ~400 ludzi i składać się będzie z ośmiu figurek, w tym sztandar i 'figurka funkcyjna" - oficer lub muzyk. Filozofia przepisów nie łączy podstawki z regimentem. Jednostką taktyczną jest brygada, składająca się określonej ilości podstawek. Pomimo to, podstawki zostaną pomalowane jako konkretne pułki, możliwe do zidentyfikowania na podstawie sztandaru lub charakterystycznego munduru. Będę używał figurek firm Pendraken (ładne, porządnie wykonane, o dużej różnorodności sylwetek, ale z kilkoma nieudanymi paczkami), Minifigs (piękne sylwetki, duża różnorodność, ale fatalne karabiny - z małą ilością szczegółów i łatwo się gnące) oraz Magister Militum (piękna rzeźba, dbałość o szczegóły, ale niewiele sylwetek). Działa będą z firmy Langton Miniatures. Ponieważ pomalowanie kilkudziesięciu podstawek jest dla mnie zadaniem zbyt abstrakcyjnym, postanowiłem podzielić całość na umowne "brygady" po 3 lub 4 podstawki. Jedna z nich będzie (przynajmniej w Unii) jednostką "specjalną" - wyróżniającą się nieszablonowym mundurem. 
Skoro nakreśliłem plan, pozostaje tylko zabrać się do roboty. Projekt będę realizował z moim wieloletnim kolegą - wargamingowcem, Pawłem Chrzanowskim, tak jak ja zauroczonym skalą 10 mm.

Project - American Civil War.
I resolved to start my another big project - American Civil War. I plan to paint 60 stands of Federal and 50 stands of Confederate infantry, with artillery and general staff. Every stand will consist of 8 figures, including regimental colour and one command figure. Although stands do not represent regiments, but group of ~400 men, with brigade composed of several stands being basic tactical unit, every stand could be identified as specific regiment, recognizable by battle colour or distinctive uniform. I will use figures from Pendraken (my favorite - well sculpted, multipose and robust, but with some really awful packs), Minifigs (multipose and imaginative, but with mediocre firearms) and Magister Militum (beautiful, but very few poses). All guns will be from Langton Miniatures. For practical purposes I grouped stands in "brigades" of 3 or 4, which I will paint simultaneously. One stand in each "brigade" will have distinctive uniform (at least in the Union army). 
I will do this project with my wargaming pal, Paweł Chrzanowski, equally as I admirer of 10mm scale.

11.04.2011

Paddy Griffith. Battle tactics of the civil war.

Niewielka, ale bardzo ciekawa książeczka. To nie jest pozycja dla początkujących w tym okresie. Autor analizuje taktykę wojny secesyjnej z pozycji eksperta - nie wdaje się w przytaczanie przykładów, ale wchodzi w dyskusję z czytelnikiem, odnosząc się do globalnych czynników, kształtujących bitwy okresu 1861-1865, takich jak oświadczenie, wyszkolenie i uzbrojenie oddziałów, a także warunki panujące na polu walki. Dochodzi do interesujących wniosków. Twierdzi na przykład, że szczyt możliwości bojowych obie armie osiągnęły w roku 1863. Wcześniej żołnierze powoli zyskiwali doświadczenie bojowe, którego brak uniemożliwiał im wykorzystanie dostępnych środków, potem bardzo szybko tracili entuzjazm, charakterystyczny dla niedoświadczonych ochotników. Zrozumieli, ze wojna to nie tylko chwała zwycięstw, że bardzo łatwo jest zginąć. Dlatego tak dużego znaczenia nabierają w tym czasie umocnienia polowe i spada ilość ofensywnych akcji na polu bitwy.
Tak samo globalnie podchodzi autor do sposobu prowadzenia walki. Wykazuje, że na froncie wschodnim, dzięki początkowych sukcesom armia konfederacka uzyskała przewagę psychologiczną nad przeciwnikiem, i przewagi tej nie oddała niemal do końca wojny. Armie federalne same zadawały sobie klęski, przejęte niezrozumiała trwogą przed przeciwnikiem i kres temu położył dopiero generał Meade. Jak pisze Griffin: "W przeciwieństwie do swoich poprzedników - McClellana, Hokera i Burnside'a, Meade nie wpadł w panikę, gdy jego doskonale wyekwipowana i dobrze umocniona armia usłyszała wycie rebeliantów przetaczające się przed frontem". Inna sytuacja panowała na zachodzie. Tam armie federalne odniosły sukcesy na początku wojny i charakterystycznie - rebeliantom nigdy nie udało się odnieść wielkiego zwycięstwa, na miarę Second Manassas czy Chancelorsville. Dlatego wydaje mi się, że na wschodzie, konfederacja powinna być zachęcana do akcji ofensywnych, być może poprzez jakieś modyfikacje morale podczas ataku.
Kolejne rozdziały poświęcone sa zagadnieniom taktyczny. Griffin analizuje uzbrojenie i wyszkolenie obu armii. Okazuje się, że bardzo dużo czasu zabierała musztra, zarówno na poziomie batalionu jak i brygady czy nawet dywizji, dzięki czemu żołnierze nie mieli raczej problemów z manewrowaniem na polu bitwy, przynajmniej do czasu gdy nie zaangażowali się w walkę. Prawie zupełnie nie poświęcano natomiast czasu na ćwiczenia celności, z użyciem ostrej amunicji. Wynikałoby z tego, że piechurzy wojny secesyjnej tak naprawdę nie potrafili wykorzystać nowoczesnej broni gwintowanej, która znalazła się w ich rękach. Wiele miejsca poświęcono na analizę "chaosu pola walki". Pod ogniem przeciwnika pękała dyscyplina i każdy żołnierz walczył samodzielnie. Utrudnione było przekazywanie komend, do czego przyczyniało się też zróżnicowane pole walki. Żołnierze chętnie otwierali ogień, co zmniejszało ich stres, ale trudno było ten ogień przerwać. Bardzo przydatne są uwagi autora dotyczące organizacji na polu bitwy. Już przy lekturze ksiązki "Maps of Gettysburg" zauważyłem, że organizacja brygadowa nie miała często odzwierciedlenia w walce. Pojedyncze pułki oddzielały się lub przyłączały do brygad, działały samodzielnie, a brygadierzy czasami w ogóle nie nadzorowali wszystkich podległych im jednostek, ograniczając się do dowodzenia najbliższymi. Griffith idzie dalej - podaje przykłady gdy mieszały się poszczególne regimenty, zarówno pod wpływem przypadku, ale także na rozkaz dowódców, używających pojedynczych kompanii do zatykania dziur w linii. Utwierdza mnie to w przekonaniu, ze podczas gry nie trzeba rozpatrywać poszczególnych pułków, ale wystarczy ograniczyć się do szczebla brygady lub dywizji.

03.04.2011

Grand Tactical Rules 1866

Ten zestaw przepisów przyciągnął moją uwagę ze względu na założenia, umożliwiające rozgrywanie wielkich bitew bez wdawania się w niuanse walk na poziomie batalionu. Po zakupie, okazało się, że przepisy zakładają kilka przeliczników - w największej skali podstawka symbolizuje 1000 piechurów, przy najmniejszej - 250. Co ważne, przepisy zostały zrobione dla skali 6 i 10 mm, ewentualnie - 15mm. Autor sam jest zapalonym graczem, a jego stoły plastyczne, robione dla potrzeb poszczególnych starć są klasą dla siebie. Oprócz przepisów, w książeczce zawarte są suplementy na temat taktyki, uzbrojenia i organizacji armii zaangażowanych w konflikt. Bibliografa zawiera prawie sto pozycji, wraz z ich krótkimi omówieniami, rzecz po prostu niespotykana. Jest tylko jeden problem - pomimo najszczerszych chęci, nie mam przekonania do  tej wojny, która wydaje mi się bardzo jednostronna głównie za sprawą przewagi pruskich karabinów. Ponieważ jednak podoba mi się mechanika przepisów i ich wielka prostota, postaram się zaadaptować je do realiów wojny secesyjnej.